czwartek, 2 marca 2017

Spacer po galerii sztuki

        Często artysta proszony jest o "wyjaśnianie" swoich prac, tak jakby zmuszano go do przekraczania swoich kompetencji. Długa epikryza zwykle kończy się całkowitym zaburzeniem odbioru i utratą świeżości pracy. Z tego też względu odbiorca powinien wziąć odpowiedzialność na siebie i na podstawie wcześniejszych prac artysty na własny rachunek odczytać dzieło (sposoby odczytania zależne są oczywiście od osobistych doświadczeń estetycznych). Następnie powinien skonfrontować swoje przemyślenia             z opiniami swoich znajomych, z tekstami krytyków, a przede wszystkim z przemyśleniami samego artysty. Dzieło artystyczne jest tworem otwartym, "żywym", niepodlegającym dokładności matematycznej. Nie pozwólmy ukrócać tego potencjału, bagatelizować tej niedookreśloności. Dobrze oddają to słowa Romana Ingardena:

Dzieło sztuki jest niedookreślone, czyli zawiera w sobie różne możliwości określeń, konkretyzacji, interpretacji. Konkretyzacje dzieła sztuki dokonywane są przez odbiorcę, stając się przedmiotem estetycznym, czyli dzieło sztuki plus konkretny jego odbiór daje przedmiot estetyczny. Analogicznie do tego wartości artystyczne, które tkwią w dziele w sposób obiektywny pod wpływem przeżycia odbiorcy, czyli doświadczenia estetycznego stają się wartościami estetycznymi. Liczba konkretyzacji jest nieograniczona, zależna od odbiorców.

Dzieło sztuki jest  ciągle "żywe". Owszem, artysta powinien określić motywy swojego działania, nadać kierunek myśli widza, ale w żadnym wypadku nie powinien wyjaśniać "punkt po punkcie" założeń swojej pracy. Taka referencja może okazać się szkodliwa, a także zwodnicza  dla "dziecięcej wrażliwości" samego odbiorcy. Widz powinien mieć maksymalną  swobodę w swoim przeżyciu estetycznym. Artysta powinien dać mu [widzowi] możliwość skorzystania z wielu furtek prowadzących ,,do wnętrza” pracy. Odbiorca często jest jak dziecko (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), które pragnie wejść w każdy zakamarek, a artysta lub  krytyk często staje się surowym rodzicem, który odwodzi dziecko od "niebezpiecznych" zabaw czy miejsc.       W dziele sztuki takich miejsc nie ma.

Dobrze gdyby artysta był bardziej oszczędny w swoich opisach i starał się delikatnie zakreślać obszar, w jakim ma się poruszać widz. Dobrze gdyby był "wyrozumiałym rodzicem", który nie tłamsi wrażliwości dziecka, ale pod własną kontrolą daje mu instrumenty do jej rozwijania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz