poniedziałek, 13 marca 2017

Notowania, rekordy, spadki – czyli ‘woda z mózgu’





Jest kilka zjawisk w polskiej ‘sztuce’ od których jeży się włos na głowie.


Aukcje sztuki szczególnie tej młodej to istny Armagedon. Totalny upadek moralny. Kicz, łajno i szambo.


Wystarczy, że trafisz przypadkowo na Internecie na coś, co się nazywa: ‘notowania, spadki, rekordy na polskich aukcjach sztuki’ to od razu zauważysz, że coś tam nie gra.


Utowarowienie, zmiana funkcji dzieła z kontemplacyjnej na ozdobną, nikła wartość artystyczna, brak treści lub jej spłycenie.


Do tego, jak zauważysz ceny, za które się sprzedały niektóre prace, będziesz przecierał oczy ze zdumienia i zastanawiał się, o co chodzi. Wydaje się, że to nie iluzja.

Widzę tam nieraz swoich znajomych, ale przyrzekam, że to nie jest nic personalnego.


Dziwi fakt, że ludzie kupują tak słabe prace. Albo jest to zasługa specjalistów od pijaru, którzy za wszelką cenę muszą utrzymać galerię albo wysoki stopień imbecylizmu tych, którzy to kupują. Zapewne po trosze jedno i drugie.


Z tego, co zauważyłem, osoby niemające styczności ze sztuką są w stanie dostrzec, że większość tych prac jest poniżej poziomu artystycznego. Nadal więc nie rozumiem, jak ludzie dają się tak ‘nabijać w butelkę’. Czyżby sami organizatorzy robili ‘sztuczne zakupy’, napędzając koniunkturę?


To tylko moja fantazja, być może absurdalna jak cały ten cyrk.


Trzeba uważać na to, co się piszę, bo za takie posty można zostać ‘unieszkodliwionym’ przez ich lobbystów;)


Co w takim razie można zrobić, gdy ktoś pierdzi przy stole?


Udawać, że się tego nie słyszało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz